wtorek, 22 sierpnia 2017

Dzieci - Smartfony









Znacie dzieci-smartfony?




Mają  zazwyczaj od 7 do 14 lat (bo potem to nie dzieci ino młodzież) i z reguły całkiem dobrze prosperujących (finansowo!) rodziców.



No i smartfona.




Najlepiej ...( wpisz sobie upragniony model :)) albo lepszego.
Ewentualnie telefon.
Ze stałym dostępem do internetu, rzecz jasna.

I konto na fejsie.
("Mama trochę marudziła, ale w końcu mi założyła").



Wiedzą wszystko.




A jak nie wiedzą to zaraz sprawdzą w necie, na wiki i Ci powiedzą.

Ze swoim misiem przytulanką-smartfusiem nie rozstają się nigdy.
Śpią z nim (bo zawsze jakaś zabłąkana koleżanka-sowa może coś napisać albo przesłać na mesendżera zdjęcie swojej pidżamki w misie-pysie),
jedzą z nim, idą z nim do toalety, sklepu, na plażę, na plac zabaw (ewentualnie, ale bez aplauzu) i w każde inne miejsce na ziemskim globie.

Smartfuś to ich najlepszy przyjaciel, anioł stróż i pocieszyciel.
Z nim czują się bezpiecznie.
Z nim czują się ważne.
Z nim najlepsza zabawa, muza, film, zdjęcia i gry.
Z nim rozwiążą każdy problem.


Ich największe przerażenie budzi brak zasięgu i wyładowująca się bateria.
Muszą być nieustannie w sieci, co parę minut sprawdzają czy ktoś do nich nie napisał, nie umieścił nowego zdjęcia itp.

Mają  "pierdyliard"  zdjęć i same już nie wiedzą kiedy  i w jakich okolicznościach zostały te zdjęcia wykonane.



Kim będą w przyszłości dzieci -smartfony?




Będą idealnym konsumentem.
Będą dzielnym pożyczkobiorcą. (No trzeba będzie mieć kaskę na nowe modele gadżetów elektronicznych i inne "niezbędne" do życia rzeczy ).
Raczej nie zostaną molami książkowymi.
Część z nich będzie miała problem ze zbudowaniem trwałej więzi z innym smartfono-ludem.
Część będzie ochoczo wpadała w inne cywilizacyjne pułapki:
typu zakupoholizm, alkoholizm, uzależnienie od gier, od informacji, od leków, od środków pobudzających, od jedzenia, od nie-jedzenia itd itp.

Jakie mogą mieć inne problemy zdrowotne, psychiczne czy społeczne trudno w tym momencie przewidzieć.

To są naprawdę fajne, często bystre i ciekawe świata dzieciaki i byłyby takie nadal gdyby nie ich rodzice -  "kochający inaczej".
(Rodzice, którzy chcą by ich dziecko miało wszystko co najlepsze, a przynajmniej wszystko to co mają inne dzieciaki).

PS
Dla kontrastu z tytułowym rysunkiem - stara ilustracja o tym jak dzieci spędzały czas w PRL-u (narysowana do posta PIESKIE ŻYCIE NASZYCH DZIECI :))




16 komentarzy:

  1. Smutne to wszystko, dokąd zmierza świat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :-D Napisany z humorem, aż się śmiałam do komputera :-D Też mam swojego smartfusia, mało kto nie ma, to już chyba to po prostu znak naszych czasów. Świat się zmienia, pewnie za 20 lat dzieci-smartfony będą patrzeć z przerażeniem na kolejne pokolenia, przecierając oczy ze zdumienia jak technika idzie do przodu. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam ;).
      Technika, techniką zastanawiam się w którą stronę pobieży nasz ewolucyjny rozwój.Czego kolejnym pokoleniom zabraknie, może nóg? Po co nogi wszystko można zamówić i w każdym miejscu wirtualnie się znaleźć. A co przybędzie? Może rąk, albo paluszków by jeszcze bieglej i szybciej obsługiwać kolejne urządzenia ;))

      Usuń
  3. Żeby to były 7-latki... Na "naszym" placu zabaw z komórkami biegają 4-latki... Strasznie to smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4-latek jeszcze nie widziałam. Mnie śmieszą te dziewczynki takie 1-3 klasa podstawówki aspirujące do bycia młodzieżą :)i włączające sobie muzę ma placu zabaw i huśtające się w rytm łomo-trzasków. Nie wiem czy śmiać się czy płakać.

      Usuń
  4. Mam taką "nawiedzoną" 11-latkę i od roku mam wrażenie, że dzieciak mi się cofa w rozwoju. Na nic moje argumenty, namowy, tłumaczenia... jak już wyjdzie na podwórko, wyciągnie jakąś koleżankę to po chwili stwierdzają, że nie ma tam co robić. I tak staramy się jej wszystko opóźniać (nie ma więc konta na fejsie czy insta, ma tylko na musicaly), ale no nie da się całkiem dzieciaka "odłączyć", inaczej zostanie poza "społecznością"... przykre to, ale miejmy nadzieję, że to minie... jakoś

    OdpowiedzUsuń
  5. Śmiałam się, śmiałam, a potem doszło do mnie, jaki ten post jest boleśnie prawdziwy. Aż się boję o moje hipotetyczne dziecko, jeśli zmierzamy w tym kierunku...

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tymi telefonami teraz jest masakra, dzieciaki spotykają się ze sobą aby wspólnie posiedzieć na telefonach

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis i jakże prawdziwy. Dzisiejszy świat pędzi nie wiadomo gdzie... Dzieci giną w tym świecie pogrążonym elektroniką. A my rodzice powinniśmy je ratować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie. I bardzo mnie denerwują opinie, że mocno przesadzam ;)

      Usuń
  9. Dlatego my postanowiliśmy, że chłopakom smartfon niepotrzebny :)
    Szkoda, że trzepaków tam mało, bo z chęcią sama bym weszła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze. :) Ale pewno nadejdzie ten czas gdy już argumenty na nie przestaną działać. Dlatego ważne jest by dzieci jak najwcześniej w tym temacie edukować.

      Usuń
  10. Cos w tym jest. Z jednej strony to nieuniknione, z drugiej może być tragiczne w skutkach. Trzeba znaleźć równowagę między postępem technologicznym, który może wnieść wiele dobrego a dopasowaniem czasu i jakości korzystania z nich do wieku dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Trzeba rozmawiać i uświadamiać i mieć nadzieję, że coś tam w tych głowach pozostanie ;)

      Usuń