czwartek, 13 października 2016

"Ostatnia Rodzina " - inaczej.



kadr z filmu "Ostatnia Rodzina"


Nie planowałam pisać nic na temat tego filmu ( miał być w końcu designerski post o meblowaniu się w nowym tymczasowym mieszkaniu ;)), ale skłonił mnie do tego ogrom przeczytanych recenzji z którymi się


nie utożsamiam.




K woli wyjaśnienia powiem tylko, że nie czytałam "Portretu podwójnego " pani Grzebałkowskiej, twórczość Zdzisława Beksińskiego znam od czasów licealnych (kopiując go uczyłam się rysować :)), Tomasza słuchałam w radiowej trójce i czasami podczytywałam sobie jego felietony w "Tylko Rok".

Po śmierci młodego, a później i starego Beksińskiego odświeżyłam wszystkie dostępne o nich informacje łącznie z zapisami filmowymi i audio kolekcjonowanymi przez Zdzisława.
Już wtedy wydawało mi się, że ich historia jest rewelacyjnym materiałem na film, na


film-samograj.



Szczególnie, że tak dużo jest autentycznych materiałów do analizy.
Trochę więc czuję się zawiedziona debiutem Jana P. Matuszyńskiego "Ostatnia rodzina."


Osiedle Sonaty ( efekty specjalne) zdjęcie pochodzi ze strony LIGHTCRAFT: http://lightcraft.pl


Nie powiem - zagrany jest rewelacyjnie, do tego niesamowite zdjęcia, efekty specjalne ( zjawiskowe i złowieszcze blokowiska niemal jak gotyckie senne budowle z malarstwa Zdzisława!) bardzo trafiona scenografia.
Jeżeli chodzi o ścieżka dźwiękową - tu już mam nieco więcej zastrzeżeń - dla obu panów B muzyka była bardzo ważna ( choć słuchali odmiennej ) i należało chyba jej rolę w ich życiu nieco bardziej uwypuklić.
Najwięcej zastrzeżeń budzi jednak sama fabuła...
Ja wiem, że reżyser, broni się przed zarzutami wykoślawienia postaci Tomka twierdząc, że chciał pokazać relacje jedynie rodzinne, to miał być swoisty


portret rodziny we wnętrzu :).



Kupiłabym to gdyby to była "jakaś" rodzina.
Natomiast, jeżeli posługujemy się przykładem konkretnym, znanym z nazwiska i szczegółów biograficznych bierzemy też na siebie niejako odpowiedzialność za jego rzetelne ukazanie.
Wiele osób, które obejrzało film  nie ma pojęcia kim obaj panowie byli. To jest ich pierwszy kontakt z rodziną B.
Co im pozostanie w pamięci?
Ześwirowany, rozkapryszony psychotyczny synalek, nieustannie wstrząsany nerwowymi konwulsjami (tikami), dziwacznie zimny i racjonalny Zdzisław i histeryczna, zmaltretowana psychicznie i fizycznie przez obu  - Zofia -


najgorszy portret Matki - Polki 



ever.
I smutno i straszno, tym bardziej, że wszyscy już nie żyją i żadne się nie obroni.


Ile Tomka w Tomku?



Czy Tomasz Beksiński był taki jakim pokazał go Dawid Ogrodnik? Myślę, że tak .
Może w 10% .
W skrajnie złych momentach i głównie w domu.
Kto nie ma specyficznej


"gęby" 



w domowych pieleszach niech pierwszy rzuci kamieniem :).
Chyba wszyscy znamy te klimaty jakie potrafi generować "rodzinka" :) -  jakkolwiek święta by ona nie była.
Człowiek może być utytułowany, zawodowo doświadczony, w wieku takim, że nikt do niego na ulicy inaczej niż " psze pana" nie podskoczy, dzieci porodzone i odchowane, a jak przyjeżdża do domu rodzinnego włazi w swoją starą skórkę 10 czy 15-letniego synusia czy córusi ;). I odżywają wszystkie rodzinne schematy, zależności, animozje ...

Inna sprawa, że Tomasz B. zawsze wydawał mi się jedną z pierwszych, polskich


ofiar bezstresowego wychowania :).



Sam wielokrotnie mówił i pisał o tym, że nikt mu nigdy żadnych granic nie stawiał, mógł praktycznie robić co chciał i wszystko uchodziło mu płazem.
Nawet w filmie ojciec mówi do dorosłego już syna, że przecież nie musi kończyć studiów, do niczego nie jest mu to potrzebne, sam się najlepiej uczy i zawsze tak było...
Odejść z tego świata też pewno by mu pozwolił dużo dużo wcześniej gdyby nie protesty i rozpacz  żony...

Wolność w podejmowaniu decyzji jest bardzo ważna w kształtowaniu osobowości, ale mam wrażenie i piszę to jako matka, że ( szczególnie w tym pierwszym okresie życia) dzieci potrzebują rad, wskazówek, stawiania granic, pewnych stałych punktów  będących czymś w rodzaju mapy czy drogowskazu.
Pozbawione tego mają duże problemy z poczuciem bezpieczeństwa i chyba są bardziej labilne emocjonalnie.
(Można wszystko, więc właściwie to nie można niczego, a świat taki wielki i przerażający.)

Nie bez znaczenia dla kształtowania osobowości Tomasza był fakt wychowywania się w specyficznym rodzinnym klimacie i nie mam na myśli li tylko mrocznego malarstwa Zdzisława, czy bezgranicznej wolności i swobody jaką miał, ale też kluczową rolę jaką odegrała ( według mnie ) w tym wszystkim


postać matki.



Postać matki,którą większość gloryfikuje.
Taka wspaniała była, heroiczna, niezniszczalna, pokorna, oddana rodzinie i strasznie strasznie smutna.
Nic nie wiedziałam wcześniej na temat Zofii Beksińskiej ponad to, że była romanistką i wielkim wsparciem dla obu panów B.
Po filmie trochę poszperałam tu i ówdzie i obraz filmowej Zofii (granej rewelacyjnie przez Aleksandrę Konieczną) odpowiada relacjom bliskich i znajomych.
Mnie ta postać wyjątkowo  irytowała. Była uosobieniem polskich porzekadeł i przysłów typu  "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane" czy  "zagłaskać kotka na śmierć ":).



Beksińscy , w tle za Tomaszem złowieszcza rzeźba pt Hamlet. Foto  ze strony Muzeum Historycznego  w Sanoku
































Nie wątpię, że to był dobry człowiek i że chciała dla swych bliskich jak najlepiej, ale jej heroiczne umęczenie wzmagało chyba tylko patologiczne rodzinne relacje. Nie dziwię się atakom agresji Tomasza kierowanym ku jej osobie, dziwię się natomiast temu, że sam zdecydowanie tej pępowiny nie odciął.

Moi drodzy, czy matka, która niezależnie od sytuacji i wieku mówi do syna "Tomeczku", pierze gacie i skarpety swojemu brodatemu synalkowi i biegnie sprzątać "kryptę" podczas jego nieobecności chce by syn założył rodzinę i związał się z jakąś normalną, sympatyczną kobietą ?
Czy podświadomie pragnie niańczyć go do końca swych dni?

I jeszcze jedno: Jaki wzorzec kobiety wyniósł z domu Tomasz?


Tak, tak, wychowywanie dzieci to bardzo odpowiedzialne zadanie..
Piszę to i czuję jak mi resztki owłosienia stają dęba :), za 10, 20 lat sama się przekonam jak bardzo odpowiedzialne.;)

Sprawa ostatnia, ale według mnie niezmiernie istotna :


blokowiska.



Te 2 osoby z trzech ( ta trzecia to ja :), które czytają blog uśmiechają się pewno znacząco (pozdrawiam Gosię i Anię :)), tak,  oto znowu on - mój ulubiony chłopiec do bicia - BLOKOWISKA.


Film Matuszyńskiego rozpoczyna się od roku 1977 i przeprowadzki rodziny B z malowniczego Sanoka do Warszawy.
Od przeprowadzki z rodzinnego, wielopokoleniowego, drewnianego domu z ogrodem do ponurych, bezdusznych, pozbawionych zieleni, betonowych blokowisk.

Chyba nie bez powodu osiedle Sonaty na którym zamieszkali w 2 sąsiednich blokach Beksińscy (syn w osobnym mieszkaniu) zostało w filmie ukazane w sposób niemal apokaliptyczny; wyludnione, rozkopane, z kikutami powstających budynków, w dodatku często w strugach deszczu spowijających cały ten koszmarny krajobraz dziwną, niebieskawą mgiełką tak charakterystyczną dla niektórych obrazów Zdzisława.


Szarość, brzydota, błoto i rozpad bijący po oczach.



O wpływie betonowych blokowisk na życie i zdrowie ( również psychiczne) pisałam już wielokrotnie np. TU i TU.
Tomek podobno bardzo był niezadowolony z przeprowadzki i to z różnych powodów, między innymi pomstował na blokowiska w których przyszło mu żyć.
Nienawidził jazdy windą i wcale mu się nie dziwię.
Jak można czuć się dobrze podróżując codziennie "w szafie" do swojego mieszkania!
A jak ktoś się wpakuje do tej szafy wraz z Tobą ? Koszmar.

Jakiś czas temu udałam się w "ważnej sprawie" na gdańską Żabiankę, chciałam po drodze nawet jakieś zdjęcia porobić, ale na miejscu okazało się,że bałam się spojrzeć przez obiektyw. Około 40 minut szukałam odpowiedniego numeru bloku, spytałam po drodze o wskazówki 3 osoby.
Jedna mieszkała tam 30 lat, druga "prawie 20", a trzecia nawet nie pamiętała jak długo tam mieszka ( pod koniec rozmowy zdezorientowana obejrzała się za siebie rzucając: " A gdzie jest mój blok?")
Hm...

Czy ktoś tak wrażliwy jak Tomek, w dodatku ze skłonnościami depresyjnymi mógł się czuć w takim otoczeniu dobrze?
Dziwi mnie, że Beksińscy w ogóle wpadli na pomysł przeprowadzki do takich molochów, że ktoś taki jak Zdzisław wybrał sobie to betonowe osiedle na miejsce pracy twórczej.
Z nim było o tyle łatwiej, że jako zadeklarowany domator zbudowawszy sobie twierdzę ( ponoć na wzór układu pokoi w ich sanockim domku) rzadko z niej wychodził.

Z Tomkiem sprawa była nieco bardziej skomplikowana..
Dziwi mnie to, że choć go to wszystko chyba uwierało to nie buntował się, nie zmienił miejsca zamieszkania, nie odciął maminej i ojcowskiej pępowiny itd.

Kończąc ten przydługi ( znów!) wpis zastanawiam się czy należy w ogóle robić filmy fabularne dotyczące osób publicznych.. Ciężko w nich zachować obiektywizm (sama forma do końca na to nie pozwala), i tak łatwo o krzywdzące uproszczenia, a potem pozostaje tylko niesmak ..
Ciekawe czy którykolwiek z twórców "Ostatniej rodziny" miał taki  moment zawahania ?


A może lepiej 



byłoby po prostu poczytać dzienniki Zdzisława, pooglądać jego obrazy, bądź posłuchać audycji Tomasza  "a reszta pozostałaby  milczeniem jak powiedział kiedyś  duński królewicz "...:)


Poniżej kilka linków: 

Tak np. wyobrażam sobie rodzinne ( na co dzień ) kontakty Beksińskich :):

https://www.youtube.com/watch?v=MMwWOarlBB0

Rewelacyjne materiały Piotra Dmochowskiego marszanda Z.B:

http://beksinski.dmochowskigallery.net/fonoteka.php?section=zmagania

I ostatnia audycja Tomasza ( ale warto też posłuchać innych ) :

https://www.youtube.com/watch?v=xYLE-hTseNE

14 komentarzy:

  1. Ja z kolei nie widziałam filmu, dopiero się wybieram. Jednak książkę pochłonęłam i uważam, że jest po prostu fantastycznie napisana i wspaniale udokumentowana. Dlatego wierzę w obraz rodziny z książki i uważam, że nie masz do końca racji pisząc o nich na podstawie książki. Jeśli nie masz jeszcze dość rodziny B - przeczytaj Grzebałkowską, a wiele rzeczy zobaczysz w inny świetle. Pozdrawiam
    PS. tekst fajnie się czyta

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście chodziło mi o "pisząc o nich na podstawie FILMU"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja właśnie nie pisałam " o nich na podstawie filmu" tylko na podstawie wielu innych materiałów, z którymi zapoznawałam się przez lata :). A książkę na pewno przeczytam, na razie dawkuję sobie ( po raz kolejny!) wspomnienia pana Dmochowskiego ( trochę tego jest :)).
      PS. dzięki :)

      Usuń
  3. Książki nie czytałam ani nie widziałam filmu. Kojarzę obu Beksińskich, natomiast żaden z nich nie jest mi jakoś specjalnie bliski. Myślę, że dlatego trudno mi oceniać, na ile film ten może zakrzywiać rzeczywistość. Mimo wszystko film cieszy się sporą popularnością, bo wciąż trafiam na recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co interesujące warszawskie blokowiska są teraz znacznie przyjemniejszym miejscem do mieszkania niż w latach, gdy powstawały tj. w latach 70-tych i 80-tych. Mimo, że część z nich to wciąż toporne kolosy, w których można poczuć się jak w mrowisku i i znać najbliższych sąsiadów, walory urbanistyczne tych osiedli (budynki budowano w znacznie większych odległościach niż dziś) wraz z wieloletnią zielenią sprawiają, że są one doceniane przez mieszkańców. Wielu z nich nie zamieniłoby tego miejsca na żadne inne...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy i wyczerpujący opis jednak czytając go stwierdzam ze nie trafia do mnie z przeslaniem i pewnie nie pochełpie sie na obejrzenie filmu ani tym bardzdziej na przeczytanie ksiazki. Bo zwyczajnie to nie moj typ.
    Ale zostaje i obserwuje ponieważ podoba mi sie twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdzisław, a nie Zbigniew. A używasz w tekście zamiennie. Sam Beksiński by cierpko na to zareagował. O ile dobrze pamiętam, ktoś kiedyś go zapytał: to pan jest tym artystą Zbigniewem Beksińskim, prawda? A ona ta to chłodno: Nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fatalna pomyłka. Normalnie wstyd mi. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Sama pewno za pół roku bym się zorientowała :(, a może nigdy. Co ciekawe z 3 razy napisałam "Zdzisław" i 3 razy "Zbigniew".Zawsze miałam problem z zapamiętywaniem imion, ale żeby aż tak? :(

      Usuń
  7. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale zastanawiam się nad tym. Za to wpis przeczytałam od deski do deski. Świetnie się Ciebie czyta, widac, też, ze masz spora wiedzę i interesujesz się tematem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę,że udało Ci się doczytać wpis do końca ;) I bardzo dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  8. Jak to dobrze, że do mnie zajrzałaś, bo dzięki temu dowiedziałam się, że jest tyle materiałów na temat Beksińskich w Internecie. Co prawda nie szukałam, bo postać Tomka szczególnie, zawsze mnie trochę przygnębiała. Uwielbiałam jego audycje, sama nawet marzyłam, żeby taką poprowadzić. Nikt inny nie robił i nie robi tego do dzisiaj w taki sposób, jak on. Jednak jego życie prywatne, którego znałam tylko ułamek, przerażało mnie. Nie oglądałam jeszcze filmu i trochę się obawiam na niego pójść, bo tak, jak piszesz czasem też mi się wydaje, że warto niektóre sprawy odpuścić, zwłaszcza w przypadku takich ludzi, jak ta rodzina. Może za 10, 20 lat? Dlatego obejrzę na pewno materiały dokumentalne ( dzięki za te informacje), a z fabułą, jeszcze się zastanowię. Chociaż jako miłośniczka dobrego aktorstwa może jednak się zdecyduję. Pozdrawiam i będę zaglądać jako czwarta :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak to dobrze, że do mnie zajrzałaś, bo dzięki temu dowiedziałam się, że jest tyle materiałów na temat Beksińskich w Internecie. Co prawda nie szukałam, bo postać Tomka szczególnie, zawsze mnie trochę przygnębiała. Uwielbiałam jego audycje, sama nawet marzyłam, żeby taką poprowadzić. Nikt inny nie robił i nie robi tego do dzisiaj w taki sposób, jak on. Jednak jego życie prywatne, którego znałam tylko ułamek, przerażało mnie. Nie oglądałam jeszcze filmu i trochę się obawiam na niego pójść, bo tak, jak piszesz czasem też mi się wydaje, że warto niektóre sprawy odpuścić, zwłaszcza w przypadku takich ludzi, jak ta rodzina. Może za 10, 20 lat? Dlatego obejrzę na pewno materiały dokumentalne ( dzięki za te informacje), a z fabułą, jeszcze się zastanowię. Chociaż jako miłośniczka dobrego aktorstwa może jednak się zdecyduję. Pozdrawiam i będę zaglądać jako czwarta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że linki, które podałam na coś się przydadzą :). Jest tych materiałów znacznie więcej. Co do postaci Tomasza to mnie on chyba wtedy nie przygnębiał ( w nastoletnich latach), raczej się z nim utożsamiałam ;) ( taki czas "burzy i naporu" :)).Za to zupełnie nie podzielałam jego fascynacji Bondami, czy innymi tego typu ( choć uważam się za byłą kinomaniaczkę ;)- byłą tylko dlatego,że od 9 lat oglądam filmy w innej kategorii wiekowej.) A najbardziej się cieszę, z tego że deklarujesz chęć zostania moim 4 czytelnikiem ;)! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń