środa, 13 lipca 2016

O minimalizmie subiektywnie






Są takie trendy, które mnie osobiście mocno irytują.

Nie  z zasady i nie od razu, tylko powoli z miesiąca na miesiąc w miarę zagęszczania się atmosfery i internetów danym trendem.

Chyba każda idea, myśl, która staje się masową ulega dziwacznym modyfikacjom, wypaczeniu i niebezpiecznym uproszczeniom.

I tak według mnie dzieje się z trendem, który od lat robi zawrotną karierę czyli z


minimalizmem.



Co któryś blog na którego sobie przypadkowo wejdę głosi hasła minimalizmu . 
I w tytule i w podtytule  i  w postach i w kategoriach ;  capsule wardrobe, slow life,  slow parenting, slow food , slow fashion, slow love, slow working , slow thinking :)...duuużo obcych słów ...

Pomimo, że piszę do Was z poziomu totalnego laika ( tak, nie przeczytałam żadnej książki na temat minimalizmu , uff... wreszcie to z siebie zrzuciłam ! ) to jakaś tam nikła znajomość języków obcych i zwykła babska intuicja podpowiada mi

o czym mowa...



Więc czytam sobie o tym i owym, np. o filozofii posiadania 100 rzeczy , a moje oczy coraz bardziej przypominają 5 złotówki.
No mówię laik w temacie jestem i im więcej czytam blogów i artykułów na temat minimalizmu tym bardziej się gubię i zanurzam w oparach absurdu. Czytam różne wzniosłe hasła , propagujące proste życie w zgodzie z naturą , a widzę odmienną rzeczywistość. :)
Przykład 1 z brzegu:
W Wysokich Obcasach ( o tu ) przeczytałam o pani , która postanowiła na sobie przeprowadzić eksperyment w duchu minimalizmu i zredukowała swoją garderobę do jednych portek cienkich na lato i  grubszych na zimę i jednego modelu bluzki, również w wersji lato/zima.
Mundurek ten  wybrała dla owej pani profesjonalistka-" ...jedna z założycielek  (...) marki , której dewizą jest nieuleganie trendom  i projektowanie prostych, ponadczasowych ubrań...".(!)
Pani bardzo się początkowo męczyła, bo musiała codziennie dane rzeczy prać by rano poczuć się w nich świeżo i atrakcyjnie ( pytanie co nosiła w domu , czy a) chodziła nago, b) stylistka zaproponowała inny mundurek ?..

Przeczytałam ten artykuł od deski do deski daję słowo i płakałam ze śmiechu.

A ja naiwna myślałam że minimaliści żyją prosto i nieskomplikowanie , w życiu nie wpadłabym na to ze zatrudniają, albo korzystają z pomocy stylistów do wyboru mundurka , następnie marnotrawią czas wodę i nie wiem co tam jeszcze ( orzechy piorące? )na codzienne pranie (!) onego mundurka .
Już nie mówiąc o całym misternie przygotowanym eksperymencie -  ileż czasu i energii musiało pochłonąć same obmyślenie go !
Niewiarygodne.
Najważniejsze jest to ze pani po jakimś czasie poczuła się prawdziwie wolna i wyzwolona.
Cieszę się wraz z panią.
Głównie że dostarczyła mi tyle powodów do serdecznego śmiechu..

Mnie się zawsze wydawało, że


minimalizm to nie jest li tylko styl życia, to raczej sposób myślenia i postrzegania świata.



I jeszcze jeden truizm do kolekcji :) :
Minimalistą się nie bywa ,  minimalista się jest. :)

Jest to raczej coś do czego dorasta się latami, przechodząc różne etapy wtajemniczenia .
Nie sposób stać się specem od minimalizmu przeczytawszy jedną książkę a nawet dwie na ten temat.





Osobiście znam  chyba z 2 osoby, które kojarzą mi się z tym tematem.

Jedną z nich jest mój mąż :),  który raczej  bladego pojęcia nie ma, że jego światopogląd i sposób życia został ujęty w jakieś ramy i opatrzony tyloma obco brzmiącymi pojęciami :).
No może coś tam słyszał, ale już na pewno zapomniał  ( jak to mu się zdarza z rzeczami mało istotnymi :).

Tak na marginesie, jak się do niego wprowadzałam to na 56 m posiadał łóżko, biurko, stolik, szafę (1) i regał z może 20 książkami. Myślę, że spokojnie mieścił się w magicznych 100 przedmiotach niezbędnych do życia :).

Drugą osobą którą znam osobiście i którą mogę z czystym sumieniem powiązać z minimalizmem jest moja  znajoma z czasów studenckich - Aga.
Znamy się już lat 16 ( matko !) i tak jak ją obserwuję konsekwentnie idzie w tym kierunku przez te wszystkie lata( a pewno już szła zanim się poznałyśmy) i jeszcze chyba  nie doszła tam gdzie chciała :) . Aga prowadzi cudnego bloga - Shades of green - do którego czytania bardzo Was namawiam.

Ja się bardzo cieszę jak widzę, że światopoglądy typu minimalizm się popularyzują  i że coraz więcej ludzi zaczyna się pochylać nad jakością swego żywota :) i zastanawiać co w nim najistotniejsze i co można  zmienić aby żyło się  jeszcze lepiej i pełniej.
Każda choćby drobna zmiana poprawiająca jakość życia jest zmianą dobrą :) i ja jestem jak najbardziej za!


O co mi więc chodzi?



Ano chodzi mi o to ,że minimalizm to życie w  zgodzie z naturą ( swoją i gatunku do jakiego się należy),
minimalizm to umiar  i
mam takie poczucie że i


ideę minimalizmu powinno się chyba głosić szczerze i z umiarem :).




18 komentarzy:

  1. też bym nie pomyślała, że minimaliści mogą zatrudniać stylistów! Chyba też trafiłam na ten artykuł, ale już o nim zapomniałam... Minimalizm jest ciekawy i potrafi być elegancki. :) Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo takie artykuły to najlepiej przeczytać, pośmiać się i ...zapomnieć :)

      Usuń
  2. To wewnętrzne przeżycie, sposób postrzegania świata, niezbyt dobrze, że kiedy za dużo o nim mówimy, bardziej praktyka niż teoria. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zdecydowanie minimalistą nie jestem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. artystom chyba generalnie ciezko.. weź tu na ten przykład zmieść się w 100 przedmiotach z taką iloscią kredek, farbek, pędzli i innych ;)

      Usuń
  4. Dorabianie na siłę jakichś teorii zawsze mnie drażniło a "trendziarstwo" to już masakra tych czasów. Zwiewam od tego jak najdalej, od klasyfikacji, zapożyczonych pojęć typu lifestyle itp...wszak piękno tkwi w różnorodności, odrębności. Na siłę próbujemy dopasowywać się do czegoś, tylko po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo człowiek to zwierze stadne w końcu . Taka mam diagnozę. :)

      Usuń
  5. Zawsze powtarzano mi w domu "z umiarem" a przykładem minimalisty chyba można zaliczyć pana od jabłka Jobs'a

    OdpowiedzUsuń
  6. Minimalizm w designie wziął się z powiedzenia Miesa vav der Rohe, że "mniej znaczy więcej". Ale z pewnością nie chodziło mu o takie podejście, które - słusznie - krytykujesz. Minimalizm to prostota w stylu życia, w swoim otoczeniu. Ale prostota naturalna, biorąca się z naszego przekonania, a z podążania za modą na coś tam. Dlatego zgadzam się z Twoim podsumowaniem: minimalistą się jest, a nie bywa.

    OdpowiedzUsuń
  7. W końcu ktoś to napisał! Raz jest moda na przepych, innym razem na minimalizm, a większość zamiast pozostać sobą idzie za tym co modne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Choć wiesz , tak jak pisałam lepsza moda na minimalizm niz nie wiem ... na kanibalizm hehe a już na pewno zdecydowanie zabawniejsza :)

      Usuń
  8. Dla mnie minimalizm to niestety właśnie taka rozdmuchana ideologia, którą każdy teraz chce szerzyć, bo to takie modne... Czyli co, jeśli na moich 35m kwadratowych chcę mieć tylko szafę, łóżko i stół to znaczy, że jestem minimalistką? ;) nie sądzę. Czasem sami niepotrzebnie pchamy się w takie ramy... Ja np. nie lubię przepychu w mieszkaniach, ale całe moje życie z minimalizmem ma niewiele wspólnego. I dobrze mi z tym, nie spinam się, że nie podążam za czymś, co niby fajne i modne, a w większości niestety troszkę na pokaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. jeszcze powinnaś założyć mundurek , ograniczyć rzeczy do 10 i wszystkie ksiązki załadować na czytnik i juz możesz napisac przynajmniej jedną książkę na temat minimalizmu :)

      Usuń
  9. Są kwestie kiedy zdecydowanie wolę minimalizm ale również takie kiedy jest całkowicie na odwrót :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Są kwestie kiedy zdecydowanie wolę minimalizm ale również takie kiedy jest całkowicie na odwrót :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się ,że takie podejście do sprawy jest ( powinno być ) dosć typowe dla dwunożnych ;)

      Usuń
  11. Wreszcie ktoś coś sensownego powiedział w tym temacie. Minimalizm to nie dość, że w obecnych czasach bardzo chwytliwe hasło, to jeszcze - mam wrażenie - coś, do czego usiłujemy dopasować się tylko na pokaz. I tak jak z tą panią z artykułu - czasem tyle z tym zachodu, że gubi się gdzieś w tym wszystkim sens.
    PS. Mój Chłop też jest nieświadomym minimalistą chyba. I powiedziałabym, że też hipsterem - i to zanim to było modne. Ba! Zanim ktokolwiek znał takie pojęcie ;)

    OdpowiedzUsuń