poniedziałek, 18 lipca 2016

"Betonowy ogród" Ian McEwan








A ja dziś do Was z książką , która kojarzy mi się jak najbardziej z latem i to dusznym i parnym. :) Choć na pewno nie jest typową wakacyjną lekturką .
Tak się złożyło, że nie czytałam do tej pory McEwana, wiedziałam, że to może być "moja" proza, ale ciągle było nam nie po drodze...
Aż ostatnio na allegro kupiłam jak zwykle okazyjnie ( o kupowaniu na allegro pisałam TU)



"Betonowy ogród."




Trochę mnie zawiodła jego objętość - zdecydowanie wolę " grubaski ", a tu jakąś kilkudziesięciostronicową broszurę przyniósł mi listonosz. Phi!
To zdecydowanie jedyny minus kupowania książek na aukcjach - nie widzisz książki, nie możesz jej przed zakupem przekartkować i obwąchać :) .

Przygodę z McEwanem zaczęłam właśnie od "Betonowego ogrodu " dlatego, że jest to jego powieść debiutancka i dlatego że dawno, dawno temu oglądałam film Andrew Birkina na motywach właśnie tej powieści z genialną Charlotte Gainsbourg ( która od tamtego momentu stała się moją ulubienicą w czymkolwiek  by nie zagrała).

Będąc dość młodym dziewczęciem zasiadłam przed telewizorem nie oczekując niczego i zostałam dosłownie zrównana z ziemią. :)
Film zrobił na mnie naprawdę ogromne wrażenie ( kurcze to były czasy można było dać się zaskoczyć przez telewizję polską dobrym filmem), duszny, oniryczny z zapachem wiążącego się betonu i słodkawego trupiego odoru w tle .
Do dziś mogę przywołać wspomnienie  tego klimatu  i jest to jeden z nielicznych filmów, który pomimo upływu 15 (?!) lat dobrze pamiętam.
Dlatego czytając "Betonowy ogród" miałam  wciąż wrażenie, że ... oglądam film , scena po scenie ;).
Mistrzowsko poprowadzona narracja, krótkie, celne, ostre jak brzytwa zdania i ten niesamowity, duszny, betonowy, klaustrofobiczny, chory świat.

Czuło się dosłownie jak wszystko wokół się rozpada i rozkłada. Od rodzinnej struktury, więzi i osobowości poszczególnych jej członków - dzieci - poprzez pękający beton, aż po rozkładające się ciało matki.

Czytając  książkę miałam jednak nieustannie wrażenie, że wszystko co się dzieje to majaki senne głównego bohatera/narratora , 14-letniego Jacka , odkrywającego swoją seksualność, zafascynowanego starszą siostrą ( na obwolucie napisali, że to "Kolejna literacka wersja kompleksu Edypa..." ) buntującego się przeciwko wszystkiemu i wszystkim.

Nie będę zdradzać zbyt wielu szczegółów fabuły , mam nadzieję, że sam opis klimatu zachęci Was do czytania :).
Wielka przyjemność, gorąco polecam .

Też tak macie, że sprawia Wam przyjemność oglądanie różnych wydań właśnie czytanej książki?

7 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki i filmu też nie mogę skojarzyć, ale zaciekawiłaś mnie i wieczorkiem poszukam filmu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, zachęciłaś mnie tym opisem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie czuję się zachęcona do lektury tej książki. Próbuję sobie przypomnieć, ale filmu chyba też nie widziałam. Raczej bym go zapamiętała. Mam zatem co nadrabiać :) Dzięki. No i bardzo ciekawa recenzja. Dodaję Cię do stron polubionych :) Warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :).Takie komentarze dodają otuchy w momentach zwątpienia :) Szczególnie jak rodzina ( która oczywiście mnie nie czyta :)) pomstuje ,że marnotrawię czas prowadząc blog ...Dzięki.

      Usuń
  4. Nie znam tego filmu i książki również, a brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od razu sprawdziłam czy jest audiobook w mojej aplikacji, ale akurat tego tytułu nie ma. Sprawdzę natomiast inne książki tego autora. Dziękuję za propozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem co za chwilę obejrzę :) a szukałam idealnej propozycji na wieczorny a właściwie już nocny seans :)

    OdpowiedzUsuń