poniedziałek, 7 marca 2016

Kuchnia - prababka czyli o kuchni frankfurckiej



Wstyd się przyznać, ale o kuchni frankfurckiej usłyszałam dopiero w ostatnich tygodniach i to tylko dlatego, że bliska znajoma na co dzień zajmująca się projektami wnętrz w Londynie miała właśnie z taką kuchnią do czynienia.

A kuchnia frankfurcka


to nie byle jaka kuchnia - to kuchnia babka, albo prababka naszych współczesnych kuchni.

Została zaprojektowana przez Margarete Schütte-Lihotzky notabene pierwszą panią architekt w Austrii w roku 1926 do nowo budowanych mieszkań socjalnych we Frankfurcie nad Menem.

Była to pierwsza,


zabudowana, ergonomiczna kuchnia wyposażona w nowoczesne sprzęty typu kuchenka gazowa i metalowy zlew, przeznaczona do taniej , masowej produkcji, bardzo przypominająca w swoim kształcie i układzie kuchnie jakie znamy, w jakich na co dzień przebywamy i gotujemy .


Znalezione na Pinterest.com



Znalezione na Pinterest.com





Pani architekt do swojej pracy przystąpiła jak prawdziwy naukowiec ze " szkiełkiem i okiem" czyli z metrówką i stoperem ( choć co zabawne nigdy wcześniej w kuchni nie gotowała).
Chodziła za kobietami gotującymi w tradycyjnej kuchni i mierzyła czas jaki potrzebują na wykonanie poszczególnych czynności i jakie trasy pokonują by zaserwować ostatecznie np. takiego Stroganowa .

Ideą


jaka jej przyświecała było maksymalne zminimalizowanie wysiłku kobiety włożonego w przygotowanie posiłku. Stworzenie małego laboratorium , gdzie wszystkie czynności są zmechanizowane i każdy sprzęt służy gospodyni.
Dlatego też skróciła trasy jakie pani domu musi pokonywać pomiędzy zlewem, piecem a stołem.
Jako że w kuchni miało znajdować się tylko wszystko co niezbędne i w dodatku na wyciągnięcie ręki, zmniejszeniu uległy też gabaryty samej kuchni do mniej więcej takich jakie znamy z naszych PRL-owskich blokowisk (1,9 x 3,4 m).
Co potem było częstym powodem do


krytyki.


Zarzucano pani architekt, że zamknęła kobiety w kuchni, odizolowała je od reszty rodziny i zautomatyzowała ich pracę.
O dziwo użytkownicy skarżyli się, że tego typu układ ( przebywanie w małych pomieszczeniach - laboratoriach) źle wpływa na ich psychikę i tym samym na jakość życia w ogóle.( A przecież chodziło o jego poprawę!).

Kuchnia niby idealnie zorganizowana,


ale poprzez tą automatyzacje ruchów , klaustrofobiczny charakter, odhumanizowanie pomieszczenia i odizolowanie od reszty świata powodowała ,że kobiety się w niej gubiły , myliły im się poszczególne szuflady , pojemniki itd.
Okazało się, że sztywność konstrukcji działała na mieszkańców frustrująco.

Brzmi znajomo?


Może nie do końca pozbawione instynktu samozachowawczego są współczesne pomysły wprowadzenia kuchni na salony i tym samym pozwolenie pani domu na aktywne uczestniczenie w życiu rodziny , celebrowanie wspólnego przyrządzania posiłków, a potem ich konsumowania w przyjaznej dla człowieka przestrzeni ( odpowiednio dużej).



Znalezione na pinterest.com

Oczywiście taka minimalizacja potrzeb i automatyzacja przestrzeni mieszkalnej była ściśle związana z ideologią socjalizmu i tworzeniem domów tanich i masowo powielanych .
Dom miał być po prostu jak mówił le Corbusier (ojciec naszych blokowisk) maszyną do mieszkania.

Kuchnie frankfurckie zyskały popularność w latach 90-tych na fali mody na modernizm i obecnie poszczególne elementy jak i całe kuchnie zyskują na aukcjach ceny od kilku do kilkudziesięciu tysięcy euro.


A w Londynie te które się zachowały znajdują się pod ochrona konserwatora zabytków.

Poniżej przykład współczesnej kuchni ze elementami oryginalnymi kuchni frankfurckiej.





Za inspirację dziękuję Gosi :)!


19 komentarzy:

  1. Hej. Widzę,że blog nowy, ale zapowiada się interesująco. Lubię takie wnętrzarskie klimaty:) Powodzenia :))))Ala z Dwa plus trzy w podróży i w domu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł :) Pozdrowienia! http://olamabloga24.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... ale to pomysł z 1927 roku i w dodatku nie mój ;)

      Usuń
  3. Blog faktycznie inspiruje :) Jeśli mogę Ci doradzić, to spróbuj wyjustować tekst. Będzie super pasowało do minimalistycznego stylu całego bloga, no i schludnie wygląda. A poza tym, jestem miło zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za miłe słowa i porady . Dużo trudnych słów ;) ale może dam radę ;)

      Usuń
    2. Z jednej strony faktycznie lepiej wygląda kiedy tekst wypełnia nam równo wszystkie wiersze, jednak kiedy wyjustujemy, mogą nam powstać nieestetyczne "dziury" między wyrazami. Raz wygląda to lepiej, raz gorzej. W książkach czy gazetach załatwia się to poprzez dzielenie wyrazów myślnikiem. Nie wiem czy da radę zrobić coś takiego na blogu.
      Tak czy inaczej justowanie czasem pomaga, ale nie zawsze jest idealnym wyjściem z sytuacji. :)

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc mnie aż tak bardzo nie przeszkadza nierówność tekstu ,ale jeżeli odbiór przez to będzie mniej czytelny , zakłócony to trzeba się nad tym zastanowić. Myślę ,że na początek popróbuję tej gazetowej metody z dzieleniem wyrazów.. Dzięki za uwagi!

      Usuń
  4. Taka inna kuchnia, nie wiem czy chciałabym czyścić te wszystkie szyfladki ;) Lubię przestrzeń więc zamknąć bym się nie dała na tak małym metrarzu. Warto jednak znać wszystkie trendy, wtedy wiem czego nie chcę :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna kuchnia i świetnie zapowiadający się blog;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Margarete Schütte-Lihotzky ;)

      Usuń
  6. A ja się uczyłam o kuchni frankfurckiej na studiach! Ale już zupełnie o tym zapomniałam, a ty mi przypomniałaś.:) Pamiętam, że jak usłyszałam o niej po raz pierwszy to zrobiła na mnie duże wrażenie. Te wszystkie pomiary, obliczenia i usprawnienia. Mogłoby się wydawać, że będzie to kuchnia idealna, ale okazała się niewypałem. Zresztą nie ona jedna. Wiele rzeczy wymyślonych w XX wieku miało podobną historię. Na początku - szczytne idee, potem okazywało się, że projekt jest kompletnie nieżyciowy i odhumanizowany. Wystarczy popatrzeć na historię modernizmu i choćby wspomnianego przez ciebie le Corbusiera. Moim zdaniem było tak dlatego, że wiele z tych pomysłów była powiązana z ideologią socjalistyczną, która delikatnie mówiąc nie jest zbyt życiowa. ;) Jednak mimo wielu oczywistych wad, modernizm wniósł też do architektury wiele pożytecznych teorii z których korzystamy do dzisiaj.
    Ciekawy blog, będę tu wpadać częściej. Może przydałoby się więcej takich wpisów zahaczających o historię architektury czy designu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za ten merytoryczny wpis. Zgadzam się z Tobą w każdym punkcie , a nawet "bardziej":).Myślę właśnie intensywnie w jaką stronę z blogiem pójść i marzą mi się takie cykle "historyczne"- tylko nie wiem czy nie zanudzę :). Patrząc na komentarze powyżej mam wrażenie ,że przynajmniej 1/3 postu nie przeczytała..:)Pozdrawiam i zapraszam częściej.

      Usuń
    2. Hehe ;) Ja tam o historii architektury mogę czytać zawsze. Na pewno nie każdego to interesuje, ale jakaś grupa zawsze się znajdzie. A może własnie kogoś zainteresuje.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to ciekawe! Wielkie dzieki za wyszperanie tego tematu! Zainspirowalas mnie! Ja tez na pewno mbede stalym bywalcem! Ciekawy blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się bardzo cieszę i gorąco zapraszam .

      Usuń
  9. Kuchnia to serce domu i musi być odpowiednio zaaranżowana! Ciekawy post.

    OdpowiedzUsuń
  10. Człowiek uczy się przez całe życie :) Pierwszy raz słyszę o kuchni frankfurckiej! Moja kuchnia jest tak klaustrofobiczna, że mimo wszystko przydałyby się jakieś "usprawnienia" :)

    OdpowiedzUsuń