sobota, 9 stycznia 2016

Jak karmić dziecko piersią

przynajmniej 7, 8 lat - poradnik .

To niemożliwe by karmić dziecko piersią 8 lat? Ano możliwe.

Wystarczy spełnić kilka warunków:

  Przede wszystkim trzeba być zaangażowaną mammą, gotową do poświęceń, nie dbającą o własny komfort i zdrowie

  Od samego urodzenia walczyć o to by dziecka nie dokarmiać żadnymi sztucznymi mieszankami ( nie wiem jaka panuje obecnie sytuacja w polskich szpitalach,ale 4 lata temu trzeba było w pierwszych 3 dobach stoczyć o to bitwę z personelem!)

  Następnie karmić "na żądanie" - a jakże! 10 razy w ciągu nocy ? Ok!


  Karmić, karmić, karmić i jeszcze raz karmić.

Gotując obiad? A co za problem? Wystarczy odpowiednio zawiązać chustę i się da.
Pracując przy komputerze?
Sama rozkosz, nawet stać nie trzeba , można wygodnie siedzieć.
Na spacerze, w drodze do lekarza?
Phi! Kochająca matka potrafi!
W samochodzie - pewnie! A jak to zrobić?
Prościzna! Dziecko musi siedzieć w fotelu, to wiadomo , więc Matka powinna poluzować pasy, albo co odważniejsza i bardziej dziecku oddana , w ogóle je odpiąć, podnieść się na siedzeniu, ewentualnie lawirować gdzieś pod dachem samochodu.
Karmić najlepiej tą piersią po której stronie znajduje się dziecko. Wiadomo niezbyt długo , bo to jednak niebezpieczne jest i co większe bobaski- ząbkujące stwarzają pewne zagrożenie dla piersi, szczególnie jak się jeździ po polskich, równych drogach.
Karmić w samochodzie tylko do momentu aż dzieciak przestanie się drzeć i uśnie.

  Broń Cię Panie Boże aby kupić dziecku smoczek i butelkę !

To największy grzech Matki Karmiącej! Biada takiej matce! Będzie się smażyć w piekle (dla Matek Karmiących)!. Pierś powinna to wszystko dziecku zastąpić i smoczka i butelkę. Poza tym wiadomo dzieci smoczkowe spędzają pół życia u ortodonty, i mają zawsze czarne spróchniałe jedynki..


  Spać,albo z dzieckiem, albo przynajmniej w pobliżu dziecka

    np. na materacu przy łóżeczku, tuż obok domowego pieska :). Wiadomo taki materac "wyjściowy" nie jest więc w ciągu dnia można go schować pod łóżeczko jednym ( krótszym) boczkiem, tak by mniej więcej połowa schowała się pod łóżeczko a druga połowa wystawała i pięknie nakryta kocykiem z dziecięcymi motywami służyła jako materac do zabaw i oczywiście KARMIENIA!.( to była porada projektanta :)


  Być na każde zawołanie dziecka, praktycznie się z nim nie rozstawać.

Wszędzie z nim chodzić , bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy zechce być karmione.
Koniec z samotnymi wyprawami do kina czy na zakupy ( no chyba że w porze snu dziecka , ale to zawsze nerwówka, bo może się obudzić i co wtedy?
Kto i czym go uspokoi, jak nie ma piersi w pobliżu?).
No i oczywiście porzucić pracę, ewentualnie pracować tak by móc jednocześnie przebywać z dzieckiem.


  Odsunąć Ojca, albo pozwolić mu na odsunięcie się od wszelkich aktywności wokół dziecka

(poza tymi wspólnymi, rodzinnymi), bo przecież jest niepiersiasty!


  Dzielnie znosić wszelkie problemy ze stanem piersi,

infekcje, stany zapalne, pękanie brodawek, nawały i zawały.
Okładać piersi tłuczonymi liśćmi z kapusty, zaciskać ząbki z bólu, nakładać ewentualnie silikonowe kapturki i KARMIĆ, KARMIĆ, KARMIĆ.
Silikonowe nakładki też są przydatne jak dziecko posiada już pełne uzębienie.


Tym sposobem ,jeżeli dziecko wyjątkowo z matką związane można dotrwać przynajmniej do 7 urodzin. :)


Powodzenia!


Czy, jest ktoś kto podejrzewa mnie o to, że 

jestem zwolenniczka długiego karmienia piersią?:)


Po takim poście - wątpię.
A właśnie, że jestem!

Ale na zdrowych warunkach i z pełną świadomością Matki Karmiącej.
Sama karmiłam prawie 3 lata, uważam,że w mojej osobistej sytuacji przynajmniej o pół roku za długo. Przeszło pół roku zajęło mi odstawianie dziecka.
Większość punktów powyżej osobiście przerobiłam.
Wiem, powiecie, że jestem sama winna, że przecież jak się jest stanowczym i zdecydowanym to wszystko można. Ale ja nie mogłam.
Tym bardziej, że dziecko bardzo szybko nauczyło się jak wychować sobie matkę :).
Wystarczyło, że ujawniło swój rzadki talent: wycia tak przenikliwego, że przypominało nam wszystkim Oskarka z "Blaszanego bębenka" ( dla niewtajemniczonych - głosikiem swoim szyby rozbijał :)). I robiło się wszystko by to wycie wyeliminować z naszego życia.:

Wycie. Cyc. Błoga cisza i relaks dla całej rodzinki.
Prócz mamy...

Nie powiem, że okres karmienia nie był dla mnie piękny .. 
Był! Po stokroć był! Ale trwał za długo i był zbyt wyczerpujący dla mnie, bo w jakimś momencie żyjąc w normalnym związku, wśród rodziny, zostałam na placu boju sama.

Ja i dziecko wczepione we mnie jak mała małpka.
Nikt nikt nie miał ochoty mnie odrobinę odciążyć.
Małe dostało ksywę WYJCA i skutecznie odstraszało wszystkich potencjalnych chwilowych opiekunów, na czele z tatusiem.

Powiecie że zaburzone jakieś , heh
Musielibyście zobaczyć je teraz. Słodki, bardzo dobrze rozwinięty, niezwykle samodzielny i ciągle mnie zaskakujący przedszkolak. :)
Bardzo, bardzo empatyczny. Potrafiący się pięknie bawić  z innymi i samotnie.
Wielką przyjemność mam z obserwowania tych zabaw, siedzę podziwiam i robię zdjęcia.Ciężko stwierdzić czy to za sprawą wiszenia latami na maminym cycu czy po prostu taka konstrukcja osobowa.


Karmienie piersią jest ważne i dla mamy i dziecka i gorąco wszystkie mamy do tego namawiam.
Trzeba tylko obalić pewne mity:( moje pierwsze dziecko karmiłam zaledwie 6 tyg i było smoczkowe i butelkowe, więc mam jakąś skalę porównawczą).


  Karmienie piersią wcale nie jest wygodniejsze niż karmienie butelką.

     Wprawdzie nie trzeba wstawać po nocach i mleka przyrządzać, ale za to zamiast maksymalnie 2                  pobudek mamy ich wiele , a to w perspektywie takich 3 lat - małe torturki :).
    ( Mleko mamine nie jest tak syte jak sztuczne i dlatego bobas chce pić je częściej)


  Jeżeli się karmi długofalowo na żądanie to jednak wszystko się wokół tego karmienia kręci.

    To może być niesamowite przez rok , nawet dwa ,ale więcej...
    Taka mama już jak się rano ubiera to zakłada tylko to co jest wygodne i pozwoli na szybkie i                       bezproblemowe podanie cyca.
    Po jakimś czasie ma już ambiwalentny stosunek do własnych piersi - czasami chciałaby ich nie mieć..


  Jeżeli się zdecydujemy na niepodanie dziecku smoczka 

     to trzeba , no trzeba się spodziewać, że dziecko będzie szukało cyca jako uspokajacza, a to jest                  naprawdę w dłuższej perspektywie dla mamy wycieńczające i wiem sama jak łatwo w taka pułapkę              wpaść.


  Dzieci karmione piersią, nie-smoczkowe i nie-butelkowe , mają zdrowsze i lepsze uzębienie

    jak te karmione. U nas zupełnie na odwrót i znam kilka podobnych przypadków.


   I jeszcze jedna ważna sprawa , po zakończeniu karmienia duża część kobiet ma problemy z                  obniżonym nastrojem

     ( hormony!).Ja wprawdzie jakoś konkretnie tego nie odczułam,ale obniżony nastrój mam całe życie :)            więc nie jestem miarodajna :)


Drogie mamy, karmcie swoje pociechy, bo nie ma nic dla nich lepszego ,ale nie traćcie przy tym instynktu samozachowawczego.

Jak czujecie , że coś was przerasta proście o pomoc, domagajcie się tej pomocy od bliskich!.

Karmcie , ale dbajcie o swoje życie poza karmieniem.

Jeżeli planujecie długofalowe karmienie - rozważcie jednak dobrze opcje z wdrożeniem smoczków i butelek.

Nie zawsze trzeba być perfekcyjną mamą.
Lepiej być mamą szczęśliwą.



I to nie mit : szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko.





8 komentarzy:

  1. Karmiłam syna do 2 roku życia, mile wspominam tamten czas :) Ach kiedy to było :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać i... hmmm... przez pierwsze kilka punktów myślałam, że wszystkie rady są na poważnie, dopiero przy samochodzie odpadłam😂 Tak, zgadzam się - karmienie jest ważne, nawet bardzo, ale równie ważne jest ułożenie go w ten sposób, żeby matka też się w nim odnalazła i była szczęśliwa. Ja po pierwszym okresie, kiedy laktacja się dociera, wprowadziłam sobie klika zasad - np. owszem na żądanie, ale raczej nie cześciej niż co dwie godziny w ciągu dnia. A co najważniejsze - odpowiedzią na podmarudzanie dziecka nie musi być od razu karmienie, można wziąć je na ręce, zmienić miejsce, pokazać zabawkę, czymś zainteresować - i często okazuje się, że to wystarczy i wcale nie chodziło o magiczną pierś tylko o zainteresowanie, bliskość (choć, owszem, pierś na pewno by też pomogła)😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz , Ty mądrzejsza matka jesteś :). Mnie się zawsze wydawało ,że dziecko wyje, bo jest głodne i leciałam z tym cyckiem 100, 200 razy na dzień ;)- to chyba jeszcze skutek traumy ze szpitala , gdzie stado położnych oskarżało mnie o głodzenie dziecka i atakowało sztucznymi mieszankami...

      Usuń
  3. Karmiłam piersią trzykrotnie: do 13 mca (samoistne odstawienie), do 2 lat (zdecydowanie za długo, córka zaczęła lekko mnie terroryzować), do 8 miesięcy (samoistne odstawienie). Mówią, że każde dziecko jest inne i ja to potwierdzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko 2 ale tez potwierdzić już mogę, że każde inne :)

      Usuń
  4. Ciekawe wskazówki dla mam, chociaż sama nie planuję dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każde kolejne dziecko karmiłam dłużej. Dla mnie to była duża wygoda, a nie uciążliwość, bo i tak zajmowałam się dziećmi większość dnia sama.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis :)
    Ja oczywiście jestem za karmieniem piersią, a ten czas wspominam z sentymentem, ale we wszystkim trzeba znać umiar, trzeba pomyśleć też w tym wszystkim o sobie.

    OdpowiedzUsuń